poniedziałek, 20 maja 2013

Wokanda Historii: Jak powiedział Monteskiusz

Wokanda Historii:  . 



     Zgodnie z teoria Monteskiusza należymy do państw dobrze urzadzonych;
„W DOBRZE URZADZONYM PAŃSTWIE PODDANI SA JAK RYBY W WIELKIEJ SIECI ; UWAŻAJA SIĘ ZA WOLNYCH , PODCZAS GDY SĄ SCHWYTANI”.
     Dzięki zrealizowaniu pomysłu ostatniego kierownictwa PRL z porozumieniem się przy „ Okrągłym Stole”,  dzięki zawartemu  przy tym stole Porozumieniu , można było przeprowadzić zasadnicze zmiany ustrojowe w sposób  pokojowy bez zapowiadanego przez Solidarność „targania po szczękach”.
     Po przeszło dwudziestu latach, widzimy, że ostatnie Kierownictwo PRL było zbyt łatwowierne w stosunku do drugiej strony, oraz gwaranta czyli  Episkopatu Kościoła Katolickiego. Nie przewidziało tez tego, że druga strona nie jest absolutnie przygotowana do kierowania tak wielkim przedsiębiorstwem jakim jest państwo.
     Gwoli sprawiedliwości należy przyznać, ze dopiero  ekipie PO udało się jako pierwszej w historii naszego Kraju tą sieć zaciągnąć. Nie jest to wyłącznie zasługa panów; Tuska, Komorowskiego, Rostowskiego  czy Sikorskiego. Wynika to ze ścisłego podporządkowaniu się  Tych Panów interesom  międzynarodowej finansjery,  militarnym  naszego nowego „Wielkiego Brata „  prezydentom USA, no i oczywiście realizacji planów samozwańczego przywódcy europejskiego czyli Niemiec. Zwróciliście uwagę na to, że po tysiącu lat realizowany jest program cesarza Ottona.
     Jako jedna z płotek trzepoczących się w tej w tej sieci syn ludu polskiego, potępiam i protestuje przeciwko zakłamywaniu historii mojego Kraju.  Przykro mi, że dwaj czołowi Przywódcy Prezydent , oraz Premier obaj przecież historycy tolerują  te zakłamania. Przypominam tym Panom, oraz moim Czytelnikom, ze  „Z HISTORII NARODÓW MOŻEMY SIĘ NAUCZYĆ , ŻE NARODY NICZEGO NIE NAUCZYŁY SIĘ Z HISTORII”.                                                                            (Georg Wilhelm Friedrich Hegel)            Panowie  jako politycy doskonale Wiecie, że zgodnie z prawem międzynarodowym  Polska od 1918 roku zachowała ciągłość władzy. Dlaczego więc z uporem  usiłujecie wymazać z naszej historii lata 1945 -1990.
     Art..10 pkt.2 Konstytucji w sposób wyraźny, jednoznaczny mówi,  że : „Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów  a władzę sadowniczą Sądy i Trybunały”. Czy Sejm i Senat spełniają wymogi Parlamentu ?
Parlament – w państwach o demokratycznych systemach władzy, najwyższy organ przedstawicielski, a jednocześnie zasadniczy organwładzy ustawodawczej.
Parlament – w myśl monteskiuszowskiej teorii podziału władzy – jest jednym z trzech pionów władzy państwowej i w żaden sposób nie jest ważniejszy od dwóch pozostałych. W systemach parlamentarno-gabinetowych (np. Polska) parlament jest najwyższym organem władzy państwowej. Z kolei w państwach realnego socjalizmu, parlamenty w mniejszym lub większym zakresie były kontrolowane przez partie komunistyczne.
Parlament spełnia cztery funkcje: ustrojodawczą (zmiana ustroju), ustawodawczą (prawo, ustawy), kreacyjną i kontrolną.
·                 Funkcja ustrojodawcza – dzięki tej funkcji parlament ma prawo uchwalić konstytucję lub wprowadzić do niej zmiany.
·                 Funkcja ustawodawcza – na jej mocy, parlament ma prawo do stanowienia ustaw, które są podstawowymi aktami prawnymi, powszechnie obowiązującymi w danym państwie.
·                 Funkcja kreacyjna – polega na powoływaniu członków, którzy wchodzą w skład organów państwowych. W Polsce Sejm wyznacza członków Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu. Wskazuje kandydata (za zgodą Senatu) na prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznika Praw Obywatelskich, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej oraz prezesa Narodowego Banku Polskiego.
·                 Funkcja kontrolna – polega na sprawowaniu kontroli nad rządem (w Polsce przysługuje tylko Sejmowi

Nie tylko ja ale bardzo wielu Obywateli naszego Kraju obserwuje w TV i na stronach internetowych wypowiedzi i zachowania naszych Parlamentarzystów na żywo. Część z nas ma wątpliwości czy Ci „ wybrańcy narodu ? „ postępuje zgodnie  z treścią złożonego ślubowania: „Uroczyście ślubuje rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, suwerenności interesów Państwa, czynic wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej”.  Trzeba jeszcze dodać, że chyba 90% z Nich, kładło rękę na sercu (część z nich na brzuchu) i dodawali: „Tak mi dopomóż Bóg”. Dowozi to, że są oni praktykującymi katolikami a wiec obowiązuje ich przestrzeganie Dekalogu.  Mam duże wątpliwości co do przestrzegania przez nich  „8”  a mianowicie: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu.
     W dniu 16 maja Br nasi posłowie  postanowili podjąć uchwał  dotyczącą  tragicznej 30 rocznicy śmierci Grzegorz Przemyka. Uznali widocznie, że należy  wesprzeć działanie  IPN – u, który nie ma już pomysłu na dzielenie społeczeństwa .
     Z przyczyn naturalnych: zgonów i podeszłego wieku, kończy się IPN – owi manipulowanie teczkami pracowników i informatorów  PRL – owskich służb specjalnych.
     Całkowitym fiaskiem,  (po kilkunastu laty) zakończyła się podła „zabawa” zwłokami, tragicznie zmarłego studenta  Pyjasa.
     Ostatnio rozpoczęli akcje przeszukiwanie cmentarzy (by uzasadnić potrzebę swego istnienia) i  znaleźć szczątki pomordowanych przez służbę bezpieczeństwa. Zapowiada się praca na kilkanaście lat i to na koszt podatników. Podobno w dokumentach dowody na to, że w trakcie prowadzonego dochodzenia rotmistrz Pilecki współpracował z oficerami śledczymi prowadzącymi dochodzenie.. Na razie tłumaczą, że ujawniał te informację pod wpływem tortur stosowanych przez tych oficerów.
     Wracając do propozycji Uchwały dotyczącej Grzegorza Przemyka to ze względu na opory części posłów to podobno niezależna pani Marszałek Kopacz (z cała pewnością  po uzgodnieniu z Przewodniczącym PO  panem Tuskiem) za rządziła, że na początku następnego posiedzenia  Wysoka Izba uchwali ja przez aklamację. Nie udało się z Dyjasem by obciążyć ta śmiercią  służb specjalnych PRL, to z pewnością uda się obciążyć MO   śmiercią Przemyka i to przy pomocy  Senatorów i Posłów  Jak silna musi być ich nienawiść a wynika ona z sentencji  Tacyta
„W NATURZE LUDZKIEJ LEŻY NIENAWIDZIC TYCH, KTÓRYCH SIĘ SKRZYWDZIŁO”.
     Rzeczywiście w tym przypadku jest to nienawiść uzasadniona:
.Kierownictwo PRL nie tylko przekazało im władzę na tacy, ale generał Jaruzelski dał się wybrać na   Prezydenta by  swą wiedzą i prestiżem chronić ich  I Rząd AWS-u  z Premierem Mazowieckim  na czele
No cóż, by utrzymać się jeszcze do wyborów trzeba co pewien czas odwracać uwage społeczeństwa od tego co się dzieje organizując świerze igrzyska dla ludu 
"CISZEJ NAD TĄ TRUMNĄ" 

piątek, 10 maja 2013

Ach te nasze święta!


„DOBRZE TEN SCHOWAŁ, KTO CHOWA W PAMIĘCI’.             ( Dante Alighieri)

     W pierwszym tygodniu maja  zakończył się chyba najdłuższy w Europie „weekend” , trwający od 01 do 05. Obchodziliśmy w tym czasie :
1.Międzynarodowy Dzień Ludzi Pracy
2.Dzień Flagi Narodowej
3.Rocznice Konstytucji
4.sobota ustawowy dzień wolny od pracy (wywalczony nam przez robotników z Solidarności.
5.no i oczywiście  niedzielę zagwarantowana  Konkordatem.

     Oczywiście wszyscy doskonale wiemy, że każdy dzień bez pracy jest stratą finansową dla Skarbu Państwa, na który składają się w znacznym stopniu nasze świadczenia pieniężne. Przypomnę, że nie tak dawno, Państwo  nasze posiadało znaczne dochody  z  zysków uzyskiwanych przez przedsiębiorstwa państwowe.

     01 maja został wprowadzony jako  Międzynarodowy Dzień Ludzi Pracy w 1890 roku  dla uczczenia  wielkiego strajku robotników Chicago w USA  strajku, który uregulował warunki pracy i 8 – mio godzinny dzień pracy.

     Przyjęto 46 godzin pracy tygodniowo przy średnio miesięcznie czterech tygodniach , czyli 26 dniach w miesiącu..

W maju tego roku będziemy jeszcze świętować dwu dniowy  „weekend”:

1. 30 maja w czwartek święto Bożego Ciała
2. 31  maja czyli piątek zrobimy sobie dzień wolny.

Dodając do tego trzy wolne soboty  wywalczone nam przez Solidarność  przepracujemy aż 20 dni. Dodam jeszcze, że obecny czas pracy powinien wynosić 40 godzin tygodniowo przy 22 dniach miesięcznie.

     Jak wyglądał dzień 1 – szo majowy przeciętnego obywatela PRL w  latach pięćdziesiątych, a więc w okresie jak go nazywano „stalinizmu” jak również siermiężnego socjalizmu”. Nie muszę przypominać, że wtedy nie występowały jeszcze anomalia przyrodnicze  i pierwsze dni maja z zasady pogodne i słoneczne.  Rano nie budził nas funkcjonariusz  MO lub UB . Budziło nas słońce, ładna pogoda i muzyka  i pieśni oraz piosenki z głośników zainstalowanych  na terenie całego miasta .

     Po wyjściu z domu witało nas , kolorowe pełne flag  biało-czerwonych i czerwonych , oraz dekoracji okolicznościowych  miast, miasteczek i wsi i ludzi radosnych, podążających na imprezy majowe. Ludzi nie zamykających się tak jak dziś w swych domach. Ludzi  chcących  wspólnie spędzać czas; wspólnie manifestujących  to, że mają wolność, mieszkanie i pracę,  wspólnie świętując i wspólnie się bawiąc.

     Oczywiście Dzień  ten rozpoczynaliśmy pochodem . Wtedy jeszcze święto pierwszego maja nie było świętem kościelnym   Dopiero w 1955 roku papież Pius XII  jako alternatywe wprowadził  na ten dzień  święto Józefa Rzemieślnika.

     W pochodzie majowym uczestnicy szli w grupach szkolnych, uczelnianych i zakładowych tylko i wyłącznie dla tego, by pokazać swoją szkołę, uczelnie, instytucję i przedsiębiorstwo.

     Po zakończeniu się pochodu, zdecydowana większość jego uczestników ( przez nikogo nie przymuszana ) podążała na miejsca gdzie odbywały się występy artystyczne i zabawy ludowe.

     Spotykam się dość często z kpinami,  że ludzie na te imprezy ściągana była zaopatrzeniem wyżywieniowym.  Jest to podła insynuacja . Ponieważ uczestnicy wychodzili między 08 a 09  na pochód, a  następnie imprezy, ponieważ każdy z członków rodziny brał udział w innej grupie pochodu, spotykali się więc dopiero na miejscu imprez artystycznych i zabaw ludowych , prosta przyzwoitość nakazywała zaopatrzyć ich w napoje i wyżywienie . Nie wszystko było za darmo. Grochówka, bigos, gorąca kiełbasa i pieczywo  były w zasadzie wydawane bezpłatnie , natomiast inne produkty były sprzedawane  z samochodów. Były to normalne majowe pikniki  dla ludności miast, miasteczek i wsi.

     Liczę się z zarzutem , że nie wszyscy, brali udział w tych imprezach, że nie wszyscy się cieszyli. Tak, byli tacy ludzie w społeczeństwie i zawsze będą.

Z tym, co nam wywalczyli robotnicy Chicago możemy się już pożegnać !

 

niedziela, 28 kwietnia 2013

Wyróżnienie....


„POLITYKA- TO SZTUKA PRZESZKADZANIA LUDZIOM W MIESZANIU SIĘ DO SPRAW, KTÓRE ICH NAJŻYWIEJ OBCHODZĄ”.                              (Paul Valery)

     W dniu 25 kwietnia 2013roku Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy nadał wybranemu przez Naród I Obywatelowi, Jego Ekscelencji , z Bożej Łaski Prezydentowi III RP  tytuł  Doctora Honoris  Causa.     Wymienienie prze ze mnie  pełnej gamy tytułów nie wynika ze złośliwości  tylko, ponieważ dwór Pana Prezydent wpaja w nas przekonanie, że jest On  następcą Prezydentów II RP czyli  Wojciechowskiego, Narutowicza i Mościckiego  i to właśnie Oni używali tych tytułów.

     Oczywiście zgodnie ze zwyczajami nominat powinien wygłosić oratio obliqua  (mowę zależna).. Jak Wiecie każde wystąpienie, a w tym wystąpieniu każde słowo wypowiedziane przez Pana Prezydenta jest ważne. Dla tego również  w swej Kancelarii  zatrudnia  Doradców w randze Ministrów, którzy pomagają  Mu  w podejmowaniu decyzji, oraz opinii.

     Chcę wierzyć, xx opinie w wygłoszone w wystąpieniu Pana Prezydenta  były podpowiedziane przez  Ministra – Doradcę.

     Z sympatią i zadowoleniem odebrałem we wstępie wystąpienie następujące sformułowanie, że:

„ …..nie jest rolą historii pole bitew  politycznych i gnębienie przeciwników politycznych. …..”.

     Musicie przyznać, że mogłem te słowa odczytać jako łacińskie słowo manifesto czyli podanie do publicznej wiadomości decyzji pana Prezydenta wygłoszonych wobec Senatu i studentów  o zaprzestaniu wreszcie wojny polsko – polskiej i stosowaniu mowy nienawiści.

     Nic bardziej mylnego. Dalsza treść wypowiedzi Pana Prezydenta była zaprzeczeniem wysuniętej przeze mnie tezy.

     Mogę jeszcze jedynie mieć nadzieję, że dalsza część tego wystąpienia to było stanowisko Ministra – Doradcy zasugerowane Panu Prezydentowi.

     Zastanawia mnie jedynie skąd ta negatywna opinia u tego Doradcy. Przecież był  On  w PRL – u wykładowcą akademickim, członkiem PZPR, po „wyprowadzeniu sztandaru” był kolejno chyba członkiem trzech partii lewicowych mających korzenie w PZPR.

     Staram się być tolerancyjnym . Nie mogę jednak zrozumieć tej metamorfozy ?
Mirgal

niedziela, 21 kwietnia 2013

WYROK....



„ W naturze ludzkiej leży nienawidzić tych, których się skrzywdziło”.       (Tacyt)
     W minionym tygodni zapadł wyrok na trzech już tylko pozostałych  z dwunastu oskarżonych w sprawie wydarzeń grudniowych  w dniach od 14 do 22 grudnia 1970 roku.
Wydarzeń z przed przeszło 40 lat.  Zapytacie i słusznie: a co się stało z pozostałymi dziewięcioma oskarżonymi?
      Wiek i stan zdrowia wyeliminował  Ich z udziału w tym procesie. Ograniczył panu Prokuratorowi w wysiłku opracowywania dziewięciu  dodatkowych uzasadnień. Praktycznie pozostał jedyny osiemdziesięcioletni obecnie  V-ce Premier ówczesnego Rządu Stanisław Kociołek, któremu dodano dwóch ówczesnych oficerów.
     Domniemywam, , że pana Prokuratora wtedy jeszcze nie było na świecie, a ówczesne wydarzenia zna tylko i wyłącznie z dokumentów i historii stworzonych przez IPN. Czy te dokumenty i stworzone wokół niech mity są wiarygodne?  Być  może są one tak samo wiarygodne jak te, które zostały przedstawione w procesie z przed kilku dni przeciwko doktorowi G ?
   Mam tą przewagę nad panem Prokuratorem, Sędziami, dysponentami politycznymi, że obecnie tak jak oskarżony V-ce premier Kociołek mam 80 lat. Przebywałem w tym czasie w Gdyni, pracowałem w Administracji Domów i mieszkałem tuż za Prezydium Miejskiej Rady Narodowej przy ul. Świętojańskiej.
  Jak z pewnością nie Wiecie w PRL istniał system dopłat do artykułów żywnościowych, oraz jednolitych cen ustalanych przez Rząd.
W 1970 roku w związku z przegrzaniem się tego systemu i wzrostem popytu wystąpiła konieczność podniesienia cen. Biuro Polityczne KC PZPR na posiedzeniu w dniu 30. 11. 1970 postanowiło by Rząd podniósł ceny artykułów żywnościowych o średnio 20%. Błędem było wprowadzenie tych cen z dniem 12 grudnia,  czyli tuż przed świętami i Nowym Rokiem. Prawdopodobnie późniejsze wprowadzenie tych cen nie wywołałoby takich protestów i strat. Oczywiście, że przewidywane były protesty, ale nie aż w takiej skali.
O dziwo protesty w takiej skali wystąpiły jedynie w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i w dużo mniejszym rozmiarze w Elblągu. W innych dużych Ośrodkach sprowadziło się to do zebrań protestacyjnych.
  Oficjalny komunikat o wprowadzeniu podwyżki został opublikowany w sobotę 12 grudnia w Polskim Radiu  w godzinach wieczornych.
  Rozpoczęło się wszystko w poniedziałek 14.XII od burzliwych spotkań załóg na terenach Stoczni. Załogi postanowiły wyjść na miasto, „by pokazać władzy siłę klasy robotniczej”. W rzeczywiści opuściły zakłady zostawiając wszystkie magazyny, włazy, warsztaty po otwierane. Dowództwo Marynarki Wojennej, kiedy uzyskało ta informację, by zapobiec na ich terenie ewentualnym akcjom sabotażowym, grożącym zarówno zakładom jak i miastu podjęło decyzje o obsadzeniu ich jednostkami MarWoju.
      Już od poniedziałku okazało się, że Trójmiastem zarządza trzech panów „K”   V-ce Premier Kociołek, I-szy sekretarz KW Karkoszko i dowódca KBW gen. Korczyński. Również okazało się, że miedzy nimi nie istnieje współdziałanie.
     Stacjonujące na terenie Trójmiasta jednostki podległe MON starały się jedynie zabezpieczyć mieszkańców, obiekty publiczne i miasto.
     Nie jest prawdą, że strajkujący zdobyli czołg, został on w Gdańsku podpalony, załoga ewakuowała się z niego  z bronia bez jednego strzału.
     Na zapleczu Świętojańskiej, miedzy siedziba Prezydium Miejskiej Rady Narodowej a Teatrem stała jednostka LWP na transporterach. Zadaniem jej było ewentualna ochrona i obrona budynków  PMRN, Teatru, dwóch dużych stacji benzynowych znajdujących się naprzeciw MRN. Zima w 1970 roku była bardzo mroźna, żołnierze  tych transporterów grali się jedynie przy koksownikach a silniki transporterów co pewien czas grzane..
     Poniedziałek 14, wtorek 15, i środa 16 jak na rozmiar tych wydarzeń  nie były groźne. Były to przewidywalne w takich momentach incydenty i dotyczyły przeważnie Gdańska:
>Szarpanina przed Politechniką z Rektorem tej Uczelni, który nie pozwolił studentom by brali udział w tych awanturach. Wprowadził na Uczelni sprawdzanie przed i po zajęciach listy obecności. Nie wpuścił przedstawicieli Komitetu strajkowego na teren Politechniki.
>Usiłowanie atakowania i podpalenia budynku Komitetu Wojewódzkiego PZPR.
>Ataki na zwarte oddziały MO i tu należy dodać, że oddziały te w ciągu tych trzech dni nie korzystały z ostrej amunicji, wystarczyły im środki przymusu :gaz,  armatki wodne i pałki.
>Zastrzelenie na terenie dworca gdańskiego przez nieustalonego sprawcę osoby niezaangażowanej w odwecie zniszczenie przez manifestantów pomieszczeń dworcowych.
> Zamordowanie przed dworcem umundurowanego oficera MO, który przerwał urlop, kiedy dowiedział się o tych rozruchach by wrócić do swej macierzystej jednostki. Był to ohydny mord bo zwłoki po zamordowaniu przygwożdżono łomem do trawnika przed dworcem.
>Spalenie na dwóch parkingach kilkudziesięciu samochodów.
>Zrabowanie i zniszczenie w dzielnicy nad Motława kilku sklepów w tym dwóch sklepów z książkami. Ponieważ tych rabujących książki nie interesowały więc wynosili je i topili w rzece. W efekcie tego „wyczynu” w radiu i prasie RFN ukazały się informacje, że gdańszczanie walczą o status „wolnego miasta”.
  W środę 16 grudnia w godzinach popołudniowych V-ce Premier Kociołek przy pomocy radia, telewizji oraz samochodów z zainstalowanymi głośnikami, wezwał pracowników do powrotu do pracy.
 Wyjaśnienie dla tych, którzy nie znają Gdyni. Przed główną brama Stoczni był wtedy duży plac, ograniczony  torami kolejowymi i ogrodzeniem Stoczni.  Wewnątrz jednostka Marynarki. Dowódca jednostki przez megafony prosi by przybywający pracownicy Wydziałami i Brygadami podchodzili do bramy, którą będą wpuszczani i odprowadzani na stanowiska pracy. Uzasadnia tą decyzje tym, by do Stoczni nie weszli niezatrudnieni.
Zimny grudniowy poranek. Na placu przed  Stocznią systematycznie powiększający się tłum pracowników. Podenerwowany trzydniowymi zamieszkami. Widzący plac na którym się gromadzą otoczony żołnierzami  (KBW). Przy bramie z metalowych prętów stoi zdezorientowany marynarz z pepeszka zawieszoną na szyi. Do bramy dochodzi jego rówieśnik (młody chłopak )  Zbigniew Godlewski. Zaczyna rozmawiać z marynarzem. Niespodziewanie poprzez sztachety łapie za pepeszkę i usiłuje mu ją zerwać z szyi. Nie wiadomo który pociągnął za cyngiel. Pepeszka ustawiona jest na ogień ciągły. Po dwóch stronach bramy pada dwóch młodych  chłopców: Zbigniew Godlewski i prawie Jego rówieśnik marynarz o nie znanym nazwisku. O jednym się śpiewa i ciągle przypomina, drugi jest nieznany.
     Zdezorientowani żołnierze KBW widząc przed sobą falujący i krzyczący tłum, słysząc długa serię pepeszki, otworzyli zgodnie z rozkazem ogień w granitowa kostkę placu. Zgodnie z informacjami Pogotowia Ratunkowego  (dokładnie już nie pamiętam) udzielono  pomocy medycznej około 150 osobom.
      Zaraz po tym wypadku stoczniowcy uformowali pochód na czele którego na drzwiach niesiono ciało zabitego Stoczniowca i dwie biało czerwone flagi zmoczone w Jego krwi i ruszono pod Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Do manifestantów wyszedł Przewodniczący MRN w Gdyni, spokojnie ich wysłuchał, wytłumaczył, że może jedynie przekazać ich żale i żądania dalej, poinformował również o  aktualnej sytuacji  jaka panuje na wybrzeżu i zaapelował o spokój i powrót do pracy.
Manifestacja pod Urzędem zakończyła się odśpiewaniem Przewodniczącemu MRN II hymnu czyli „Sto lat „ i hymnu Narodowego.
Manifestanci wrócili do Stoczni by przejąć swoje stanowiska pracy a przyniesione przez Nich ciało  „Janka Wiśniewskiego” zostało zostawione na drzwiach przed Urzędem a następnie zabrane przez Klinikę w celu dokonania sekcji zwłok.
      Tak ja widziałem i oceniałem wtedy i dziś wydarzenia grudniowe, których nie widział ani pan Prokurator ani Wysoki  Sad a tym bardziej dzisiejsza „klasa polityczna’ podobno będąca spadkobierczynią  „tamtejszej klasy robotniczej.
 Jak długo jeszcze będziemy mścić się na żyjących jeszcze starych i schorowanych członkach Władz PRL, że w sposób pokojowy, bez wojny domowej przekazali swa władzę ?

Mirgal

sobota, 9 marca 2013

Powrót do "Okrągłego Stołu"

 „Historyk nie powinien pisać fałszu , ani nie powinien się bać pisać prawdy”    (Cyceron).

XXV Rocznica obrad „Okrągłego Stołu”

     W dniach od 06 lutego do dnia 05 kwietnia 1988 roku toczyły się w Warszawie obrady Okrągłego Stołu, które zainicjowały w naszym Kraju zmiany systemu polityczno – ekonomicznego . Jednocześnie były one początkiem zmian polityczno – militarno – ekonomicznych w Europie i Świecie.

     Z ogromnym zaskoczeniem zauważam, że obie izby naszego Parlamentu, jak również obaj przywódcy naszego Państwa z wykształcenia historycy, uważający się wszyscy sukcesorami i spadkobiercami "Solidarności", zapomnieli  o swym rodowodzie.

     W rzeczywistości proces tych zmian przebiegał w trzech etapach:
1. strajki sierpniowe
2. obrady Okrągłego Stołu
3. wybory 1990 roku członków Sejmu, Senatu i Prezydenta RP 
     W tym roku w sierpniu minie 33 lata od podpisania przez przedstawicieli „klasy robotniczej z ówczesnymi przedstawicielami władzy państwowej,  dokumentu: porozumienia sierpniowe.
  
Załącznik do pkt 21.,
Protokół porozumienia Komisji Rządowej i MKS 3.09.1980 r.

Zobacz w Wikipedii hasło: 21 postulatów MKS

Gdańsk, dnia 16 VIII 1980 r.
Międzyzakładowy Komitet Strajkowy

Międzyzakładowy Komitet Strajkowy reprezentuje również załogi zakładów pracy i instytucji, których funkcjonowanie jest niezbędne społecznie. Komitet ów ma na celu doprowadzić do rozmów, które spełnią oczekiwania strajkujących załóg. Jednym z pierwszych warunków rozpoczęcia rozmów jest odblokowanie wszystkich telefonów.

Żądania strajkujących załóg reprezentowanych przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy są następujące:
1. Akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, wynikająca z ratyfikowanej przez PRL Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej wolności związkowych.

środa, 6 marca 2013

NOWY KOŚCIÓŁ

Na tronie  http://www.kosciol-spaghetti.pl/ znajduje się list napisany z inicjatywy profesora Jana Hartmana.  Dotyczy on finansowania z podatku obywateli kościoła katolickiego i innych. Opisuje też  problemy z rejestracją nowego kościoła w Polsce.  List ten został opublikowany do kopiowania i  podpisania przez Czytelników własnym nazwiskiem i przesyłania do pana Ministra Boniego.
PODAJCIE DALEJ! DRUKUJCIE I WYSYŁAJCIE POD WŁASNYM NAZWISKIEM!
JA WYSŁAŁEM DZIŚ CO NASTĘPUJE:

Pan Minister Administracji i Cyfryzacji
Dr Michał Boni
ul . Królewska 27
00-060 Warszawa

List otwarty

Szanowny Panie Ministrze!

Z niepokojem czytam doniesienia prasowe na temat zamiarów wprowadzenia przez rząd RP półprocentowego dobrowolnego odpisu na rzecz związków wyznaniowych. Z doniesień tych wynika, że to właśnie Pan odpowiada za przeprowadzenie tego projektu. Pragnę tą drogą zwrócić Pańską uwagę na jego niekonstytucyjność i niezgodność z zasadą równego traktowania obywateli przez państwo. Dobrowolny odpis na rzecz związku wyznaniowego oznacza, że obywatele wierzący i należący do któregoś z takich związków uzyskują możliwość zmniejszenia swych zobowiązań podatkowych w stosunku do państwa. Analogiczna możliwość nie będzie zaś dana niewierzącym. Tym samym wierzący uzyskają przywilej fiskalny – swego rodzaju ulgę podatkową, uwarunkowaną wydatkowaniem kwoty 0,5% należnego podatku na związek wyznaniowy. Jedynym sposobem usunięcia tej oczywistej niesprawiedliwości jest przyznanie niewierzącym analogicznej możliwości do tej, jaką oferuje się wierzącym, to jest objęcie odpisem 0,5% również innych niż związki wyznaniowe stowarzyszeń działających na rzecz określonego światopoglądu, takich jak na przykład Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Pragnę przy tym zauważyć, że funkcjonujący od kilku lat jednoprocentowy odpis na rzecz organizacji pożytku publicznego nie budzi analogicznych wątpliwości, jak obecnie proponowane rozwiązanie, gdyż organizacje te mają bardzo różne profile działalności i każdy z obywateli może znaleźć odpowiednią dla siebie. Tego samego nie można zaś powiedzieć o odpisie na rzecz związków wyznaniowych.
Nie może być tak, że w wolnej Polsce wierzący płacą na rzecz państwa niższe podatki niż niewierzący. Mam nadzieję, że teza ta nie budzi kontrowersji. Jeśli jednak okaże się, że rząd RP ma inne zdanie, partie polityczne i stowarzyszenia wystąpią, jak przypuszczam, na drogę prawną, by niekonstytucyjny stan prawa zmienić.
Przy tej sposobności pragnę wyrazić również głębokie rozczarowanie z powodu zasięgnięcia przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji opinii religioznawców w sprawie natury Polskiego Kościoła Latającego Kościoła Spaghetti, w przebiegu procesu rejestracji tego związku wyznaniowego. Organ administracji państwowej nie jest uprawniony do badania motywów działania osób składających wnioski mające na celu skorzystanie z praw obywatelskich. Tym bardziej nie jest upoważniony do wnikania w stan wiary tych osób. Uprawnienie do zakładania związków wyznaniowych w żaden sposób nie zależy od tego, czy zgłoszone we wniosku przekonania religijne są szczerze żywione przez wnioskodawców. W przeciwnym razie oznaczałoby to, że państwo uzurpuje sobie prawo do badania autentyczności przekonań obywateli, a więc do poczynań jak najdalszych od zasad demokratycznego państwa prawa. Jednym z celów obywatelskiej akcji Kościoła LPS jest krzewienie wśród kadr państwowych kultury prawnej i konstytucyjnej. Jak widać, w danym wypadku akcja już zbiera owoce. Opinię w sprawie Kościoła LPS mógł zamówić wyłącznie sąd. Jeśli Kościół LPS nie zostanie zarejestrowany, to popełniony przez MAiC błąd stanowić będzie – mam nadzieję – poważny argument dla NSA, gdy przyjdzie mu badać poprawność procedury rejestrowej.
Z wyrazami szacunku, Jan Hartman


sobota, 2 marca 2013

List otwarty do Prezydenta Komorowskiego


Szanowny Panie Prezydencie !
     Z pewnością znana jest Panu piękna sentencja Antoine de Saint -  Exupery;
Dla czego mamy się nienawidzić ? Zespala nas Solidarność, niesie ta sama planeta, jesteśmy załogą tego samego statku”.
     W dniu 01 marca, dniu poświęconym żołnierzom wyklętym spotkał się Pan z dziećmi ze szkoły podstawowej. Spotkanie to ze względu na udział Pana w nim, oraz na jego rangę było transmitowane  przez TVP i oglądane nie tylko w naszym Kraju.
     Swoje wystąpienie do Dzieci poświęcił Pan jednemu z najstraszniejszych okresów w historii Polski,  czyli wojnie polsko –polskiej w latach czterdziestych ubiegłego wieku.
     Jest Pan Prezydentem wszystkich Polaków, jest Pan historykiem, doskonale Pan wie, że w tamtym okresie po decyzjach podjętych przez „Wielka Trójkę” w Teheranie i Jałcie, Polska zostawała postawiona przed faktem dokonanym i bez żadnego prawa do decydowania o sobie i innego wyjścia.
     Wiemy, że z tą decyzją „Wielkiej Trójki” nie pogodziła się grupa polityków jak i również grupa wojskowych, która postanowiła wstrzymać realizacje tych ustaleń, licząc na wybuch  trzeciej wojny światowej, oraz powrót do Kraju gen. Andersa na białym koniu.
    W trakcie trwania tej polsko – polskiej wojny w walkach i morderstwach życie straciło:
-  5.043 cywilnych (zamordowanych) osób a w tym:
 - 2.566 rolników
 - 691 gospodyń
 - 187 dzieci do lat 14
W boju lub zamordowanych bestialsko z torturami zostało:
- 4,018 milicjantów
- 1,615 funkcjonariuszy UB
- 3,728 żołnierzy (wtedy jeszcze WP)
 - 485 Ormowców
Razem 9,857 żołnierzy i funkcjonariuszy polskich + 1,980 żołnierzy radzieckiej. W tym samym okresie, zupełnie niepotrzebnie życie swe straciło 7,672 żołnierzy wyklętych. CZYLI O 24,552 - dwadzieścia cztery tysiące pięćset pięćdziesiąt dwie osoby,  o tyle osób za dużo.
Skoro państwo polskie uznaje, że uczestnicy zbrojnego podziemia działali w jego imieniu, to ponosi także odpowiedzialność za wyrządzone przez nich krzywdy i cierpienia

W czwartek 3 lutego 2011 r. Sejm ustanowił nowe święto państwowe – obchodzony 1 marca Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Posłowie zapisali, że to wyraz hołdu „bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”. Czyżby Panie i Panowie Posłowie zapomnieli o decyzjach Wielkiej Trójki?
     Jestem przekonany, że Pan jako Prezydent wszystkich Polaków, bez względu na ich przekonania religijne, ideologiczne i społeczne wraz z Parlamentem i Rządem przyjęliście odpowiedzialność za wyrządzone przez żołnierzy wyklętych krzywdy i cierpienia.
     Oczekuje, że poleci Pan Swojej Kancelarii odszukanie potomków i rodzin  osób pokrzywdzonych przez żołnierzy wyklętych, oraz spowoduje złagodzenie ich cierpień i bólu.
     Proponuje by czcząc tych żołnierzy oddawać hołdy również tym pomordowanym i poległym w walce z drugiej strony barykady .
     Dla ułatwienia przesyłam poniżej listę miejscowości i ofiar tych okropnych wydarzeń.

We wrześniu 1989 r. w Białymstoku do ściany gmachu, w którym w pierwszych latach po wyzwoleniu działał Teatr Miejski, a od lat 50. kino Ton, przytwierdzono ufundowaną przez NSZZ „Solidarność” tablicę z napisem: „W tym budynku po wojnie skazywano na śmierć żołnierzy Polski Podziemnej”.
We wrześniu 1949 r. w sali widowiskowej tegoż Teatru Miejskiego odbył się proces Romualda Rajsa i zastępcy jego oddziału – por. Kazimierza Chmielowskiego, pseudonim „Rekin”. „Bury” otrzymał wyrok śmierci, „Rekin” – dożywocie. Prokurator skutecznie odwołał się od wyroku „Rekina”. Także on został

skazany na karę śmierci.