No i związki partnerskie poszły do lamusa, zwyciężył a hipokryzja i poddaństwo względem Krk, a nie racjonalność. Roz łam w PO jest już widoczny, duża część posłów nie posłuchała tyle szefa klubu Grupińskiego, co samego szefa partii, premiera Donalda Tuska. Tusk traci już autorytet w samej partii, konserwat ywne - klerykalne skrzydło w PO zaczyna sobie działać po swojemu. Tyle demagogii i obłudy po prawej stronie odnośnie związków partnerskich jeszcze nie widziałam i nie słyszałam, a prym wiodła niejaka Pawłowicz z PiS-u, która sama będąc bezdzietną panną tak broniła instytucji rodziny i małżeństwa jakby to chodziło o nią samą. Z tą posłanką jest podobnie jak z księżmi, sami nie mają swoich rodzin-(zakłaman y celibat),a na seksie i rodzinie znają się najbardziej. W obu tych przypadkach - księża i Pawłowicz wynika jasno, że najlepiej krytykuje się i protestuje przeciwko temu, co nas samych nie dotyczy. PO pokazała swoją bezideowość, co się może dla niej źle skończyć, tylko nie wiem, czy się z tego cieszyć czy nie, bo alternatywą pozostaje PiS, a to byłby już koszmar większy od PO. Lewica jest w marazmie, i dopóki nie stanie się partią chociaż na miarę dzisiejszego PiS- ponad 20% poparcia, dopóty nic nowatorskiego odnośnie spraw światopoglądowo- społeczn ych nie będzie mogło być wprowadzone - konserwatyści wszystko zablokują. Jednak żeby tak się stało, to lewica musi mówić jednym głosem, i to nie sporadycznie jak przy związkach partnerskich czy in vitro, ale na co dzień, bo tylko w taki sposób mogą przekonać do siebie społeczeństwo, in nej alternatywy nie ma.
Ewilan